Jest tu stale jeden taki Bartoś...

Zasada najprostsza z możliwych: nie s...a się do własnego gniazda, nawet do tego, z którego coś cię wyfrunęło. A jeden taki s...a. Ale dlaczego s...a?

Opowiem wam historię, jedną z najbardziej fatalnych.
Jest tu w NT taki podobno Bartoś, który swoje byłe życie przegrał, a teraz by zanegować to przegrane, to w którym z własnej winy poniósł porażkę, gdyż nie wytrzymał, by zagnieździć się w kłamstwie życia pozornie wygranego, by utwierdzić się w przekonaniu fałszywym, że parę lat temu postąpił słusznie, pluje na wszystko co popadnie, a co w skrócie nazywa się KK.

Bartoś nie ma skrupułów. Brak skrupułów Bartosiowi. Pozbył się ich, zdaje się, na zawsze. A ja jeszcze parę lat wstecz z wypiekami na twarzy leciałem do księgarni by kupić jego "Wolność, Równość, Katolicyzm". A tam na okładce czytamy między innymi:

Niniejsza książka... Nade wszystko jest jednak świadectwem zaufania do Boga...
A na jednej z pierwszych stron:
Gdy spoglądamy na Zmartwychwstałego, możemy dostrzec symbol życia, które jest silniejsze niż śmierć.

Dziwne... jak na Bartosia, moim zdaniem dziwne bardzo... No, bo jak to Bartoś..., czy to aby ten sam Bartoś? Ten samiutki? Ten ze swoją wizją? Ten rewolucjonista i indywidualista? Ten sam! Ależ to ten sam Bartoś! Odnoszę jednak wrażenie, że na łatwiznę poszedł, w mainstream, który go hołubi wcisnął się, ciepłą posadkę po lewej, antyklerykalnej stronie przyjął (i nie myślę tu o katedrze na Uniwersytecie w Pułtusku); Myślę zaś o wygodnickiej, pełnej pochlebstw i fanfar egzystencyi, pośród tych, którzy dadzą się pokroić za to by kto z grubej rury przyładował KK.

Bartoś już dawno wyszedł poza krytykę, którą proponował w "WRK". On zaczął swoją ewangelię, swój apokryf, apokryf Bartosia pisać. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia stwierdził, wygłosił, obwieścił, że Jezus wcale się w Betlejem nie urodził. Że jak Bartosiowi wiadomo Jezus wcale na świat w Betlejem nie przyszedł. Bo Bartoś wie, bo Bartoś czytał, bo Bartoś nie będzie... itd., itp.
A w "WRK" pisał przecież, że powtórzę, bo te urzekające słowa:

Niniejsza książka... Nade wszystko jest jednak świadectwem zaufania do Boga...
oraz:
Gdy spoglądamy na Zmartwychwstałego, możemy dostrzec symbol życia, które jest silniejsze niż śmierć.

Bartosiu, dobrze się czujesz wśród braci w "wierze, że KK należy wyplenić". Czuć, że ci dobrze. Czuć, że ci dobrze na tym świecie za klasztornymi murami...A może wręcz przeciwnie, może ci jednak bardzo źle, a w ten sposób próbujesz jedynie zrozumieć swój wybór? Próbujesz swój sens odnaleźć?
Hmm, Bartosiu?
Bartosiu, hmm?
A czy ty do KK jeszcze przynależysz? Czy ty do KK jeszcze uczęszczasz? Czy ty, Bartosiu, KŚ w KK przyjmujesz? Bartosiu...? Czy Bogu ufasz? Czy w Zmartwychwstałym symbol życia dostrzegasz? Czy wierzysz, że zmartwychwstał?

PS. Bartosiu, dlaczego ty jeszcze, na dokładkę, przed niedzielą, przed dniem świętym, każesz KK sutannę zrzucać!? I żeby między lud prosty weszli...jak ty wszedłeś...?
Trwa ładowanie komentarzy...