Artistic fiction: Janda, wielka rosyjska aktorka polskiego pochodzenia...

fot. teatrpolonia.pl
Kto z Polaków nie poczułby się tym przeniewierstwem spoliczkowany niech pierwszy rzuci kamieniem...

Nie trzeba nie wiem jakiej fantazji by wykoncypować sobie taki oto nieskomplikowany bieg zdarzeń:
Do cna wykańczana lataniem po państwowych instytucjach, załatwianiem grosza na teatr swój niedofinansowany, dopominaniem się o swoje, nic wskórać niemogąca, bo drzwi urzędów państwowych na głucho zawarte. Urzędnik jeden z drugim głów sobie sztuką teatralną niepotrzebnie nie zawalają, zresztą mają frajdę, gdyż to jest frajda, że Jandę mogą sobie z kwitkiem odesłać i z góry na nią popatrzeć...
Nie będzie nam tu Janda...itp., itd.
Okoliczność ekstremalna, przyznaję, ale w dzisiejszych warunkach do zrobienia...



I co dalej?
Jak co? Kak co? Rosja demokratyczna zaprasza. Rosja z pomocą humanitarną idzie.
A apogeum tej historii wydarza się w komnatach Kremla - pamiętacie ten wielkoruski przepych, gdy Putin Miedwiediewowi, lub na odwrót, na dywanach, w klejnotach i w marmurach władzę przekazywał...?

Więc oni tam teraz we trójkę...
Paszport obaj jej z pokłonami wręczają, a paszport na tacy złotej, która sama kilka kilo waży. Ona, szarfą biało-niebiesko-czerwoną, rosyjską, przepasana, pomiędzy prezydentem a premierem stoi. A potem już całowanie w policzki, jeszcze potem całowanie rączek, z pochylaniem się, nie zaś rączek pociąganiem. Śmichy, chichy, min strojenie, na nosie granie, luz Putina, sztywność Miedwiediewa, wreszcie tak do niedawna bliskie nam wszystkim potrząsanie fryzurą artystki, ten gest jej charakterystyczny, ale nie nasz już...

Czyj więc ten gest?
A precyzyjniej rzecz ujmując - do kogo taka przykładowa Janda należy? Czy do Narodu swego wyłącznie, bo krew z krwi, kość z kości, bo na tej ziemi powita, bo 966 rok po Chrystusie, bo Mickiewicz, Szopen, Wyspiański, Schiller, Holoubek, Łapicki, Łomnicki, Cybulski czy Wajda...? Teatr, nomen omen, Polonia! Polonia! Polskie państwo, ja, ty, my, oni, na jej wykształcenie łożyli, od ust sobie odejmowali... Więc czyja ona? Janda... Nasza? Czy ruska? Czy swoja ? Czy Jandy Janda?
Gryźlibyście paznokcie, czy raczej - "a niech tam, co mi tam", itp., itd.?
Trwa ładowanie komentarzy...