Ja jeszcze jedno słowo w sprawie Magdy i Tomka

Być może to sprawa odbyta, zamierzchła, odległa. Nie wykluczam, że odgrzewane kotlety. Lecz dlaczego nie miałbym zająć stanowiska?

Otóż, niejaka panna Magdalena pisze w jednym ze swoich listów bez ogródek, iż niejaki pan Tomasz z Wariatkowa był się zerwał, czyli, że to niespełna rozumu osobnik, kuku na muniu, itd., itp. Impertynencje rozmaite, nieco dodaję od siebie, lecz sens, istota pozostaje nienaruszona; i że w związku z powyższym należy go od społeczeństwa izolować, poza nawias strącić, w przepaść niebytu zepchnąć, w skrócie do Wariatkowa odesłać, by opiniami swemi i światopoglądami z bratem się nie dzielił, by nie infekował, nie straszył nikogo, vide by nie straszył również, panny Magdaleny.

Cóż, panna Magdalena ma prawo, ba, panna Magdalena ma święty (faux pas?!) obowiązek, gdyż to ona ze wszystkich najszerzej rozkraczona na własnej barykadzie stoi, więc będąc awangardą, nikt temu nie zaprzecza, chcąc nie chcąc, na niej owa powinność spoczywa, więc stara się jak może najlepiej.

„Odosobnienie dla tego radykalisty!”
„Precz z panem Tomaszem jako najbardziej krwiożerczym fundamentalistą po tamtej stronie!”

Przyznajmy dramatycznie wybrzmiewają wołania panny Magdaleny. Zaprawdę, arcydramatycznie. Wołania, ale zarazem wezwania, bo my wszyscy mamy, zdaje się, pana Tomasza w karetkę wsadzić i do Tworek posłać. My wszyscy! Ona woła do Nas. Ona wzywa Nas! Nas!

Mniejsza o pana Tomasza. A niech tam! Może i kiedy tam narozrabiał. Może i gdzie się tam niepotrzebnie naindyczył. Może radykalny, fundamentalny, lub też arcyradykalny, nadto fundamentalny. Ale skoro w Ideę wierzy, skoro swój własny Światopogląd wyznaje, to czy może wierzyć i wyznawać półgębkiem? Czy może wyznawać, dajmy na to, w poniedziałki, środy, piątki i niedziele, a we wtorki, czwartki i soboty nie? Można na pół gwizdka?

Panna Magdalena za to chciałaby pewnie by on, pan Tomasz na pół gwizdka. A jakże, najlepiej na pół gwizdka! Może to…, albo tamto. Nic nie jest czarne i nic nie jest białe. Istnieją wszakże kolory szare, odcienie, nuty, półnuty ćwierćnuty, itd.., itp. Może istnieją, kto tam wie… Niezdecydowanego pana Tomasza chciałaby mieć panna Magdalena.
A ja się pytam - niby dlaczego? Pytam się – z jakiej to racji?

A panna Magdalena to niby jak? A Magdalena to niby co? A czy Magda nie jest fundamentalna? Czy Madzia, będąc wyznawcą własnej Idei, przyznaję radykalnie odmiennej od tamtej, Tomaszowej, nie jest w jej wyznawaniu nadto radykalna? Czy jest letnia może? Niech się przyzna, bo może jest tak, że niektóre poglądy pana Tomasza podziela? Są takie, z którymi się zgadza… Są takie, którym kibicuje… To są wręcz jej poglądy…

Są? Madziu, Magdo, Magdaleno? Są czy nie? Bo jeśli jednak nie, to paradoksalnie niewiele jest na tym świecie co was dzieli. W kwestii własnych Idei jesteście tak samo fundamentalni. Magdo! Jesteście tacy sami. Jesteście jednacy! Magdo! Ty i Tomasz, to Jedno! Kropka w kropkę.
Trwa ładowanie komentarzy...